Evelina i jej Smieciuch

pozegnanie Michela

Witam jak zwykle wszystkich milutko!!!

Bardzo dziekuje wszystkim,ze dodawaliście mi sil w tym jakze trudnym dla nas dniu pogrzebu mojego ziecia Michela ,który odszedł od nas majac tylko 36 lat i zostawil zone i dwie wspaniale coreczki Vanessa 8 lat i Jennifer 6 lat orz zone Beate. Oj naplakalam sie nieziemsko zal mi corki a pogrzeb byl jesli to mozna tak nazwac przepiekny ludzi tzn i mlodziezy i starszych tlumy bo byl bardzo lubiany i znany a poza tym inna tradycja pogrzebu tu jest bardziej rodzinnie i przyjaznie.

W sobote byliśmy u starszej corki bo rodzina z Pl  wieczorem wyjeżdżała już a ja myslalam ze  to ja odjade  za Michelem bo czulam się makabrycznie  wszyscy sie martwili a ja modlilam sie zeby isc do lozka bo te 3 dni daly mi do wiwatu i przezycia i pogrzeb za duzo było wrazen i nerwow. Dzis juz wracam do siebie ale ciezko jest strasznie.

Ja nadal go wszedzie widze i slysze i do mnie to nie dociera jakby to byl jakis glupi sen.

Tym bardziej ze on umieral swiadomie i zorganizowal wszystko do samego konca aby zabezpieczyc corke i dzieci to sie w glowie nie miesci skad on na to mial sile wiedzac ze odchodzi

nawet powiedzial jak ma wygladac jego pogrzeb i jak to wszystko ma byc zorganizowane

Teraz nie pozostaje mi nic innego jak wracac do zdrowia i nie robic corce nastepnego klopotu bo mimo,ze dzielnie to znosi ale to sa pozory tylko przed dziecmi bo one ja obserwuja i w zależności jak ona się zachowuje tak i one.Dziewczynki sa jeszcze male i tak do konca jeszcze pewnie tego nie rozumieja wiedza,ze tata był chory i zmarl ale jego brak odczuja dopiero za jakis czas