Evelina i jej Smieciuch

koniec marzen

smutna.jpg

Mowi sie,ze nadzieja umiera ostatnia i tez w to wierzylam do wczoraj.Ale niestety ona juz umarla a ja nadal zyje i musze nadal walczyc.Tylko pytanie o co? Po co? Czy to ma sens jak już tej nadzieji nie ma? Wiem,ze zaraz dostane tysiące odpowiedzi ,ze warto,ze nie jest zle  żeby tylko gorzej nie było-wiem sama tak mysle,ale za chwile mam burze mysli,kiedy zabieram się żeby cos zjesc i tu zowu ta bariera i świadomość,ze tak to już ma być.Poki co musze czekac do 19.08 az wroci mój lekarz,ale wczoraj lekarz powiedział ze mieli konsylium odnośnie mnie i nie zgadzaja się na implanty,bo maja nawet wątpliwości czy wogole  będę mogla mieć protezki ale poki co tej opcji jeszcze nie biore pod uwage.No i wlasnie tu mam pytanie dla tych biednych „noworodkow” czy ktos zna jakies opcje albo czy wie cokolwiek o protezach nylonowych będę wdzieczna jeśli odezwie się ktos kto je ma.Bo czytałam o nich ale kiedys było napisane cos hihi  a w praktyce wyglada inaczej.Wole sprawdzone metody.

Ale tak czy siak wakacje mam przerabane  i jak tu mieć nadzieje?

Ale moi kochani nie bierzcie tego tak na powaznie mam na mysli o nadzieji bo nie każdy jest taki pechowiec jak ja a poza tym to sa  takie swieze emocje i może za pare dni napisze cos wrecz odwrotnego? Kobieta zmienna jest